“Wielu we mnie wątpi. Nie mogę znieść nazywania mnie starym człowiekiem… Muszę zamknąć paru ludziom usta. Są powody, dlaczego się męczyłem – dekoncentracja – nie trenowałem wystarczająco dużo. Ale jeśli poświęcę odpowiednio dużo czasu – mogę rywalizować z każdym. Dałem z siebie na UFC 100 jakieś 70%… Mogę być o wiele lepszy i szybszy… Kiedy o tym myślę, jestem świeży, jestem szybki, uderzam mocno… Jestem dobry… Wszyscy inni niech lepiej uważają, bo „The Hammer” powróćił… Zawsze wyglądam na zmęczonego – ale ja tylko udaję… I w walce zamieniam się w kogoś innego. Jestem światowej klasy zapaśnikiem. A Stephan Bonnar opróżnił swój bak energii w pierwszej rundzie i właśnie dlatego byłem w stanie wrócić i wygrać tą walkę. Byłem świeży. Byłem coraz lepszy w miarę upływu czasu.”
Pierwszy mistrz UFC wagi ciężkiej, Mark Coleman, mówi o tym, jak się czuł odnosząc w Octagonie pierwsze zwycięstwo od ponad 12 lat. “The Hammer” przetrwał pierwszy szturm Stephana Bonnara na UFC 100 i w końcu wygrał jednogłośną decyzją. “The Godfather of Ground and Pound” poprzez swoją technikę zapaśniczą sprowadził do parteru “American Psycho” i trzymał go tam, bijąc mocne ciosy. 44-letni członek Holu Sław – którzy przyrzeka być coraz lepszym – zawzięcie zaprzecza, że był zmęczony, mówiąc, że to była tylko metoda oszukania przeciwnika… a wszyscy inni patrzyli. Was też zwiódł?
hehehe cos markowi nie wierze w to, ale jak tak mowi to napewno tak jest, no nie? 😀 😀 😀
Mark to niezły fighter, zobaczymy na co go jeszcze stać, ja mu życzę wszystkiego najlepszego 🙂
Coleman zrobiles mnie w chu.a tym swoim udawaniem, dalem sie nabrac, ze jestems zmeczony 😀 …no bez jaj, przeciez w tym wieku nikt nie jest w stanie utrzymac kardio na b. wysokim poziomie