Henry Cejudo potwierdza, że jego decyzja o zakończeniu kariery jest ostateczna, chociaż powiedział ostatnio, że jest jedna walka, która sprowadziłaby go z powrotem do Oktagonu.
Kiedy w pojedynku co-main event gali UFC 249, Henry Cejudo po raz pierwszy obronił tytuł wagi koguciej po pokonaniu Dominicka Cruza, zaskoczył wszystkich ogłaszając zakończenie kariery. Podczas gdy wydawało się, że Cejudo będzie chciał rzucić wyzwanie i zmierzyć się z takimi rywalami jak Jose Aldo czy Alexander Volkanovski. Jednak ogłoszenie przejścia na emeryturę będąc na samym szczycie było sporym zaskoczeniem.
„Jestem zadowolony z mojej kariery. Zrobiłem wystarczająco dużo w sporcie. Chcę odejść i cieszyć się sobą. Mam 33 lata. Mam teraz dziewczynę, która oglądała mnie z domu. Odkąd skończyłem 11 lat, poświęciłem swoje życie, by dotrzeć do miejsca, w którym byłem dziś wieczorem. Dzisiaj przechodzę na emeryturę. Wujek Dana (prezydent UFC Dana White), wszyscy tutaj, dziękuję wam bardzo.”
Po tym oświadczeniu, spora część społeczności MMA myślała, że jest to celowy zabieg mający na celu wynegocjowanie lepszego kontraktu z UFC i Cejudo wkrótce wróci do rywalizacji. Jednak jego trener powiedział w rozmowie z BJPENN.com, że informacje o zakończeniu kariery są prawdziwe.
Podwójny mistrz UFC i mistrz olimpijki został usunięty z rankingów UFC, a sam oficjalnie potwierdził w mediach społecznościowych zakończenie kariery.
„Dziękuję za niesamowite przeżycia wujku Dana White, będę za to dozgonnie wdzięczny. Dziękuję za danie szansy na rywalizację w sporcie w którym ludzie myśleli, że nigdy tego nie zrobię. Dla wszystkich moich trenerów i fanów była to wspaniała jazda. Triple C odchodzi będąc na szczycie #retiredontopie.”
Thank you for the awesome experiences uncle @danawhite I will forever be grateful. Thank you for taking a chance on the sport that people thought would never make it. To all my coaches and fans it been a wonderful ride. Triple C is out 🎤 #retiredontop pic.twitter.com/ZoHa3asoDU
— Henry Cejudo (@HenryCejudo) May 25, 2020
Henry Cejudo oświadczył jednak ostatnio, że wróciłby do Oktogonu tylko wtedy, gdy zmierzyłby się z mistrzem wagi piórkowej Alexandrem Volkanovskim.
„Szczerze mówiąc, jeśli byłaby jedna walka, która naprawdę by mnie obudziła i byłaby tego warta, która sprawiłaby, że postawiłbym swoje osiągnięcia na szali, byłaby to walka z Alexandrem Volkanovskim w wadze 145 funtów. Wtedy zostałbym C4.”
Na te słowa odpowiedział mistrz wagi piórkowej Alexander Volkanovski:
„Więc zróbmy to chłopcze!!”
Let’s do it then boy!! @HenryCejudo @ufc pic.twitter.com/qSizX4Egci
— Alex Volkanovski (@alexvolkanovski) May 25, 2020
Volkanovski jest aktualnym mistrzem wagi piórkowej po pokonaniu Maxa Hollowaya w 2019 roku. Cejudo nigdy nie walczył w wadze piórkowej, nie mówiąc już o tym, że miałby walczyć o tytuł 145 funtów. Mimo to 31-latek odpowiedział na wezwanie Henry’ego Cejudo.
Gdyby Henry Cejudo pokonał Alexandra Volkanovskiego, zostałby wówczas pierwszym mistrzem UFC, który zdobyłby pas w trzech różnych dywizjach. Volkanovski musi jeszcze obronić swój tytuł, ale podobno będzie walczył z Maxem Hollowayem w starciu rewanżowym.
Jeśli chodzi o Henry’ego Cejudo, kończy on swoją karierę z rekordem 16-2, przechodząc na emeryturę jako mistrz wagi koguciej i były mistrz wagi muszej po pokonaniu dawnego hegemona Demetriousa Johnsona. „Triple C” wygrywał m.in. z Johnsonem, TJ’em Dillashawem, Marlonem Moraesem i Sergio Pettisem.